sobota, 3 listopada 2012

choroba uszlachetnia

Na pewno nie tylko mnie...

Jakże to by było dobrze, gdybym zawsze była taka sympatyczna dla innych, zwłaszcza dla rodziny! Cierpliwa, spokojna.

I taka pracowita, wdzięczna za każdą chwilę, gdy ból głowy ustępuje i nareszcie mogę zrobić coś konstruktywnego.

I żebym zawsze miała tak jasny ogląd na życie. Co jest ważne? Zdrowie i życie samo, dobre relacje z ludźmi wokół. Wdzięczność dla ludzi wokół, po prostu za to, że są. Ważne jest, by postępować dobrze, tak żeby sumienie mieć spokojne. Próbować, działać, nie żałować – przede wszystkim żyć tak, żeby nie mieć pretensji do siebie, gdyby nagle to życie miało się skończyć. I lubić siebie, cóż innego mam w końcu.

Aż szkoda, że ta dobroć i jasność nieodmiennie mi przechodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz