Coraz bardziej tak się czuję. Nie mów do mnie o wakacjach. Nie mów o życiu, nie mów o studiach, o pracy, o przyszłości i o miłości też nie.
Według którejś teorii myślimy zdaniami - tak jak mówimy. A ja w zdaniach na powyższe tematy (och, chwila, na wszystkie tematy) utykam po podmiocie.
Język jest koszmarnie zobowiązujący z tą swoją zdaniowością.
I dlatego właśnie "Lesio", ot co.
- W przyszły czwartek wylatujemy ze spółdzielni mieszkaniowej - powiedział Karolek w rzewnej zadumie. - Janusz, co ty na to?
- Nie mów do mnie na ten temat! - wrzasnął Janusz.
- Sprzedaję powiększalnik - powiedział boleśnie Włodek, wchodząc do pokoju architektów. - Może kto z was kupi? Za pół ceny...
- Idiota - odparła łagodnie Barbara w imieniu wszystkich.
- Którą ratę ostatnio zapłaciłeś? - zaciekawił się Lesio, spoglądając na Włodka. Włodek zzieleniał.
- Nie mów do mnie na ten temat! - krzyknął nerwowo i wybiegł z pokoju.
- Lada dzień nie będziemy mogli mówić do siebie na żaden temat - westchnął smutnie Karolek.
- To nie mówmy! - warknęła Barbara. - Jak nie będziemy głupio gadać, to może będziemy...
- ...głupio myśleć - podpowiedział Lesio, melancholijnym spojrzeniem zapatrzony w dal.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz