sobota, 26 maja 2012

still unrelated

Mam zapisanych mnóstwo tematów na wpisy nadające się na tego bloga, ale wszystko jedno. Jakoś nie mogę się przemóc.*

Chyba muszę być strasznie nieszczęśliwa, że postanawiam się uzewnętrznić w takim miejscu. Ale nie przyznam, że jestem nieszczęśliwa, bo akurat mam dobry wieczór. Uczę się do egzaminu: czytam autobiografię Franklina i śmieję się, że robił równie absurdalne plany i tabele co ja. O zgrozo, śmieję się też z jego żartów. Czytam fragmenty wspomnień porwanej przez Indian Mary Rowlandson, zachwycam jej zwrotami i żywością opisu (oh, the roaring and singing and dancing and yelling of those black creatures in the night, which made the place a lively resemblance of hell), aż zaczynam się zastanawiać, czy nie znaleźć całego tekstu. Podoba mi się to wszystko, intensywnie, żywo.
Tylko mała, krnąbna cząsteczka mnie siedzi ze zmarszczonymi brwiami na parapecie, zaraz naprzeciwko biurka, i kręci głową z niesmakiem. Całe to zainteresowanie wydaje jej się fałszywe. Kpiący uśmiech cząsteczki mówi, że to tylko udana próba oszukania siebie, że świat zewnętrzny nie istnieje, że inni ludzie nie robią rzeczy ciekawszych.
Bo jeśli się zapomni, że tuż obok ludzie robią rzeczy ciekawsze i bardziej imponujące, każde zajęcie nabiera atrakcyjności. Nawet czytanie autobiografii Franklina jest interesujące, jeśli z tyłu głowy (albo na parapecie) nie czai się chochlik mówiący, że inni właśnie rozpoczynają podróż dookoła świata,  zdobywają pracę, zakładają zespół.
I dobrze, niech ten stan zostanie, chociaż na dzień czy dwa. Lubię nieświadomość. Lubię nie-porównywanie się z nikim, a tak trudno mi to przychodzi. Więc chwilowo niechże będę tylko ja, spokojnie przetracająca czas bez świadomości, że inni spędzają go jakoś lepiej.
Wyparcie ze świadomości świata. Wyparcie ze świadomości upływu czasu i konieczności wykorzystania go. Chyba mam nową (kolejną?) definicję szczęścia.

margines:
*O. Nie mogę się przemóc. Bo mocy mi brak. Więc pomocy. Mój mózg ostatnio ciągle mnie katuje takimi zestawami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz