poniedziałek, 12 grudnia 2011

nie płacz, nie płacz, kupię ci chłechłacz

Genialne. Nie mam pojęcia, czym jest chłechłacz, ale taka deklaracja od razu by mnie pocieszyła.
Poznałam ten wierszyk dzięki forum Chmielewskiej, ponoć pojawił się w "Duchu" (?), co potwierdza tezę, że książki Chmielewskiej są niezrównanym sposobem na szczęście instant. No i sprawdziłam, rzecz jasna, tak naprawdę już (stąd) wiem, co to chłechłacz. Woreczek z cukrem, użytkowany dawniej do zapchania płaczącemu dziecku buzi. Ale mógłby to być też wyjątkowo upiorny gumowy karaluch, wszystko jedno. Od słowa o takim brzmieniu się nie wymaga.
Nie płacz, nie płacz, kupię ci chłechłacz. Potrzebuję człowieka, który mi to będzie powtarzał w każdy poniedziałek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz